Od dziadków do prezydentów USA, czyli rzeźba monumentalna

Rzeźba, zaliczana do jednej z dyscyplin plastycznych, może być również klasyfikowana ze względu na swoją skalę. Najczęściej, pod względem stylu i kompozycji, omawiana jest rzeźba miniaturowa, gdyż rzeźba monumentalna kojarzona jest nie tylko z celem artystycznym, bywa analizowana pod kątem upamiętnienia ważnej postaci historycznej lub znaczącego wydarzenia. Sam Horno – Popławski w 1956 roku nosił się z zamiarem wykucia w okolicach Zatoki Gdańskiej monumentalnego posągu Adama Mickiewicza. Miał być on na tyle wielki, by stojące na redzie statki czekające na wpłynięcie do portu, traktowały rzeźbę wieszcza jako punkt odniesienia, drogowskaz. Niestety pomysł artysty nie został realizowany z powodu ogromnych kosztów jego realizacji.

1-20170704175644W monumentalnych i patetycznych realizacjach lubują się Amerykanie. Jedną z najbardziej znanych rzeźb pod względem skali, jest wykuta w Black Hills w Południowej Dakocie rzeźba przedstawiająca twarze czterech prezydentów Stanów Zjednoczonych. Sam pomysł powstał w głowie nie tyle artysty, co historyka – Doane’a Robinsona. Początkowo amerykański historyk chciał przekuć kominowe granity łańcucha górskiego w Black Hills  w posągowe sylwetki prezydentów, lecz jego doradca, architekt Gutzon Borglum, po zbadaniu łańcucha górskiego, wykluczył tego rodzaju realizację. Granit z Black Hills był kruchy i łamliwy, dlatego wymodelowanie pełnych postaci prezydentów nie wchodziło w grę. Stanęło na tym, że góra Mount Rushmore zostanie przekształcona w podobizny twarzy prezydentów. Gdy na początku lat dwudziestych podjęto decyzję o realizacji gigantycznego projektu zaczęły mnożyć się kłopoty. Rdzenna, indiańska ludność nie chciała nawet słyszeć o twarzach prezydentów, legendą gór był przede wszystkim Buffalo Bill i miejscowy wódz Lakotów – Czerwona Chmura. Sama góra przeznaczona do przekucia, znana jako Sześciu Dziadków (Six Grandfathers) była miejscem kultu Indian, dlatego też przekształcenie jej w turystyczną atrakcję nie było przyjęte entuzjastycznie.

1-20170704180022Po długich negocjacjach prowadzonych pomiędzy przedstawicielami Kongresu, prezydentem Calvinem Coolidgem a miejscową ludnością, projekt został zatwierdzony przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Prace nad monumentalną rzeźbą rozpoczęto w 1927. Przez kolejnych czternaście lat ekipa czterystu robotników za pomocą dynamitu, rylców i młotów pneumatycznych modelowała w skale kolejne twarze. Co ciekawe, żaden z robotników nie miał pojęcia o samej pracy rzeźbiarza, gdyż rekrutowali się oni z pobliskiej kopalni złota, gdzie pracowali na wyrobiskach. Jednak dzięki drobiazgowym planom Borgluma odkuwali pieczołowicie zbędne złogi granitu. Pierwszą twarzą, którą ukończono był portret Jerzego Waszyngtona.

4 lipca 1930 roku, w Amerykańskie Święto Niepodległości, twarz amerykańskiego prezydenta została odsłonięta. Zaraz po zakończeniu uroczystości przystąpiono do wykuwania podobizny Thomasa Jeffersona. Jednak robotnicy odkryli, że skała sąsiadująca z podobizną Waszyngtona jest słaba i zwietrzała, pod młotem pneumatycznym odpadały niekontrolowanie całe płaty skał. Borglum z ciężkim sercem nakazał wysadzić w powietrze ukończone prezydenckie oblicze i cofnąć cały monument w głąb skały. Praktycznie całą robotę zaczęto od początku.

1-20170704180051To nie był jednak koniec niespodzianek, głowę Abrahama Lincolna ze względu na fatalną jakość skały przesunięto w miejsce, gdzie planowano umieścić wielką tablicę pamiątkową. W roku 1936 turyści, wśród których był sam prezydent Roosevelt, byli świadkami odsłonięcia kolejnej twarzy, podobizny Thomasa Jeffersona. W kolejnych latach odsłonięto podobiznę Theodora Roosevelta (w 1939 roku) oraz dwa lata później – Abrahama Lincolna. Niestety trwające działania wojenne, jak i śmierć  Borgluma wstrzymały dalsze prace. Z powodu braku funduszy Kongres zdecydował o zakończeniu całej realizacji. Spod góry Rushmore usunięto 450 tysięcy ton skał i złogów pozostałych po pracach. Monumentalny pomnik obrazujący 150 lat historii Stanów Zjednoczonych uznano za skończony. 15 października 1966 Mount Rushmore wpisano do amerykańskiego Narodowego Rejestru Miejsc Historycznych, zaś dopiero w 1991 prezydent George H.W. Bush dokonał oficjalnego odsłonięcia gigantycznego pomnika w Mount Rushmore. Do dziś słynna, gigantyczna rzeźba w Południowej Dakocie stanowi główną atrakcję turystyczną w tym regionie Stanów Zjednoczonych.

1-20170704180209Opinie co do samej realizacji pomnika, jak i jego walorów artystycznych są po dzień dzisiejszy podzielone. Jednak warto przy tej okazji pamiętać o pewnej kwestii. Myliłby się ten, kto gigantyzm, pompatyczność i imponowanie rozmiarem rzeźby przypisywałby wyłącznie Amerykanom. Warto przy tej okazji wspomnieć o mało znanym fakcie, czyli o tzw. big australian things. Na Antypodach, od lat powstają gigantyczne pomniki. Wzniesiony w Nambour pomnik wielkiego ananasa ma symbolizować plantacje ananasów, w Coffs Harbour stoi (a raczej leży) gigantyczny Wielki Betonowy Banan, też na cześć pobliskiej plantacji bananów, w Balconnen jest Wielki Grzyb, tam też mają Wielką Sowę. Jakby tego było mało w Broken Hill Australijczycy mają Wielką Mrówkę zaś w Yerinbool Wielkie Jabłko, w Duranbah zobaczyć gigantyczny pomnik Avocado, zaś w Cobar pomnik Big Beer Can. W Australii mamy także w Lake Cathie pomnik Big Bowl, wielkiej niebieskiej kuli na kręgle, jest tam też pomnik Wielkiej Krewetki, Wielkiej Ławki, Wielkiej Butelki, Wielkiego Koguta czy też pomnik Wielkiego Kartofla.

Czymś zupełnie kuriozalnym jest pomnik skały, czyli wykuty w litej skale w North Arm Cove pomnik przedstawiający Ayers Rock. Ilekroć oglądam tego rodzaju realizacje sądzę, że autorzy pomników winni poczytać przede wszystkim Freuda, a nie stawiać wielkie pomniki. Łączy je natomiast jedno: australijskie pomniki giganty są szkaradne i brzydkie, jarmarczne i odpustowe, trudno w nich szukać wielkiej sztuki. Każdy z turystów, który zjedzie z głównej drogi, by zobaczyć Wielkiego Banana czy Wielkiego Kartofla na pewno nie zapomni tego widoku do końca życia, gdyż jak mówi porzekadło: co się zobaczyło, to się nie odzobaczy. Być może, Australia, jako dość młode pod względem historycznym państwo, ma w sobie ogromne kompleksy i przypomina w tym gigantyzmie nieco Stany Zjednoczone. Ale z dwojga złego wolę oglądać twarze prezydentów w Mount Rushmore w Południowej Dakocie niż gigantyczny pomnik Wielkiego Kartofla na Antypodach.

ZOBACZ: Inne felietony Bydgoskiego Centrum Sztuki – pokazujemy świat rzeźby z wyjątkowej perspektywy.