Philippe Faraut, czyli wyjątkowy wirtuoz modelunku

Patrick Bruce Metheny – amerykański gitarzysta jazzowy powszechnie znany jako Pat Metheny, powiedział w jednym z wywiadów, że doszedł do takiej techniki grania na gitarze, że jest w stanie zagrać wszystko, co sobie wyobrazi. Zaś Zdzisław Beksiński wypytywany o stosowane techniki malarskie w jego twórczości powiedział, że po latach pracy doszedł do takiej sprawności, że jest w stanie namalować wszystko, co jest w stanie sobie wyobrazić. Patrząc na kunszt rzeźbiarski Philippe Farauta możemy śmiało powiedzieć: ten rzeźbiarz doszedł do takiej wprawy w modelunku, że jest w stanie w rzeźbie pokazać każdą emocję, którą jest sobie w stanie wyobrazić czy pomyśleć.

farautPhilippe Faraut zaczynał swą przygodę z rzeźbą studiując sztukę użytkową (meblarstwo i snycerstwo) w Germain Sommeillier w Annecy (Francja). Jednak już po skończeniu studiów porzucił modelunek snycerski i wrócił do tego, o czym zawsze marzył – do modelowania postaci w glinie. Szczególnie interesowała go rzeźba portretowa. Gdy w pewnym okresie twórczości uznał, że sama obserwacja fizjonomii i praktyka rzeźbiarska nie wystarcza do tego, by oddać emocje w portretowanej postaci, zaczął uczęszczać na wykłady z anatomii na Akademii Medycznej, ponadto studiował sądową rekonstrukcję twarzy, medycynę sądową i anaplastologię oraz fizjonomikę. Łącząc wiedzę teoretyczną, konstruując własne narzędzia do modelingu w glinie oraz ciężką pracę rzeźbiarską od lat tworzy dzieła, które zachwycają odbiorców.
old womenRzeźba Faraut to przykład doskonałego dialogu między tym, co obserwowane w naturze a tym, co może być wymyślone. Glina dla rzeźbiarze jest pomostem do ukazania tego, co niewidoczne czyli emocji. Na codzień nie zdajemy sobie strawy z tego, że emocji typu: zniechęcenie, rozdrażnienie, strach, radość nie widać bezpośrednio, możemy ją tylko trafnie odgadnąć bacznie obserwując grymasy twarzy. I na takie trudne poszukiwania wyrusza w swej przygodzie artystycznej Faraut. Jego prace przypominają czasem neoklasyczne rzeźby Canovy, z odwołaniem się do cech Rodina i Degasa. Jednak Faraut nie kopiuje dawnych mistrzów, szuka własnej drogi, choćby przez to, że portretuje w dawnym stylu nie tylko białe twarze kobiet ale szuka inspiracji w twarzach mieszkańców Afryki czy Dalekiego Wschodu. Sam twierdzi, że twarze z tych regionów są bardziej szczere i wyrażają pełniej emocje. Faraut jest niewątpliwie geniuszem obserwacji, jego pamięć to swoista forma archiwum agregatowego, w którym zapamiętane są najdrobniejsze grymasy twarzy przypisane do określonych emocji. Jego praca w glinie, to nic innego jak tylko przekładanie kodu emocji na kod wizualny.

Przez lata praktyki doszedł do takiej wprawy, że jest w stanie – podobnie jak Pat Metheny w muzyce, a Zdzisław Beksiński w malarstwie – ukazać w sztuce to, co sobie wyobrazi. Jeżeli ktoś sądzi, że jest to niezbyt trudne zadanie, niech z sześcianu brunatnej gliny wymodeluje twarz, która pokaże dumę, wściekłość, znużenie czy radość. Twarz jako mapa uczuć i wewnętrznych emocji jest jedną z trudniejszych form do ukazania w sztuce. Faraut jest tu niewątpliwie geniuszem.

ZOBACZ: Inne felietony Bydgoskiego Centrum Sztuki – pokazujemy świat rzeźby z wyjątkowej perspektywy.