Bruno Walpoth – wielki samotnik z Tyrolu

Emocje towarzyszą nam w całym życiu. Niezależnie od czasów, ludzie przeżywali strach, smutek, radość, niepokój, niepewność czy melancholię. W zdecydowanej większości przypadków potrafimy rozpoznać bezpośrednią przyczynę emocji, które nam towarzyszą. Bywa jednak i tak, że powód przygnębienia, czy smutku jest nieokreślony i trudny do zidentyfikowania. Sztuka, która bierze swój początek w przeżyciach, jest często lustrzanym odbiciem stanu emocjonalnego artysty. W przypadku prac włoskiego rzeźbiarza Bruno Walpotha trudno oprzeć się wrażeniu, że emanuje z nich jakiś niepokojący smutek, mimo tego, że prace te nie przedstawiają scen, które mogłyby powodować tego rodzaju emocje. Nostalgiczno-smutne sylwetki rzeźbione przez włoskiego artystę zachwycają i jednocześnie niepokoją, każda z postaci wymodelowana w lipowym drewnie jest samotna, jakby wyjęta z ram czasowych, drewniane figury równie dobrze mogły powstać w pracowni średniowiecznego rzeźbiarza jak również w późnobarokowym atelier. Lipowe postacie zdają się czekać na coś, co ma się wydarzyć, są zastygłe, senne, ale nie pozbawione życia.

0013Bruno Walpoth urodził się w 1959 roku w południowym Tyrolu we Włoszech, w rodzinie rzeźbiarzy. Zarówno jego dziadek jak i ojciec całe życie zajmowali się rzeźbą i snycerstwem. Artysta przyznaje, że już we wczesnym dzieciństwie, pomagał w pracowni ojca, który zdecydował, że jego syn w wieku 13 lat trafi do Carver Vincenzo Mussner, najlepszej szkoły uczącej pracy z drewnem. Po sześcioletnim kursie, dziewiętnastoletni artysta z Tyrolu podjął dalszą naukę w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Artysta od początku swej biografii artystycznej nie ukrywa swej fascynacji rzeźbą późnego średniowiecza, w tym okresie poszukuje inspiracji i technik pracy. Włoski artysta od wielu lat wykonuje hiper-realistyczne rzeźby postaci ludzkich. Ich naturalna skala, dbałość o detal, modelunek i kolor sprawiają nieodparte wrażenie, że rzeźby te są indywidualnymi portretami konkretnych osób. Walpoth w przedziwny sposób modeluje rysy twarzy i kształty ciała swych modeli, nadaje im silne i charakterystyczne osobowości starając się, by każda rzeźba była portretem indywidualności, budowała jakieś napięcie, opowiadała jakąś historię.

Gerry_1__zPatrząc na jego statyczne postacie z drewna odczuwa się paradoksalne wrażenie mieszaniny obecności i nieobecności. Prace Walpotha są realistycznie niepokojące, ale budują też ogromny dystans w odbiorze, nie można z nimi nawiązać bezpośredniego kontaktu, wejść w głęboką interakcję. Nawet, gdy artysta decyduje się ukazać postać patrzącą wprost na odbiorcę, to w spojrzeniu tym nie ma chęci nawiązania kontaktu, jest raczej dystans i rezerwa, powściągliwość, tak jakby portretowana w rzeźbie postać nie chciała nawiązać interakcji a raczej pokazać melancholię zamkniętą w swej postaci, chciała pokazać wyłącznie stan swojego umysłu, swoje skryte wnętrze i osobowość. Wyrzeźbione postacie pojawiają się w niepokojącym bezruchu, jakby wybudzone z długiego snu, nie są dynamiczne, pełne życia i witalności. Z tego też powodu prace Walpotha sprawiają wrażenie intymnej izolacji. Walpoth rzeźbiąc naturalnej wielkości postacie ludzkie z bloków drewna, pokrywa je farbą akrylową. Specjalnie przygotowana farba nie kryje całkowicie drewna, widać spod niej słoje drewna, jego fakturę i kolor. Artysta stara się za pomocą specjalnie przygotowanej farby osiągnąć półprzezroczysty wygląd skóry podobny do naturalnej.

c_6zCf9UxK0sYhJDkgYyjhYRtCIfxT4Vh3OWdNcrWoaOFWlx4dn2uvD0wgh2E4OE8yZdjTvot1dR3Gv28PZF_jTxYw1b60p6CzSam artysta, podobnie jak i jego prace, jest równie powściągliwy i niechętnie wypowiada się na temat swej twórczości. Wskazuje jedynie, że chce w swych rzeźbach nie tyle ukazać kogoś konkretnego, co raczej ukazać pewną ideę, ekspresję, która spowoduje, że spojrzymy raczej na siebie, jego rzeźby mają więc być tylko pretekstem do głębokiej introspekcji. Nie bez powodu artysta wybrał drewno jako tworzywo swej sztuki, jak sam przyznaje, jego twórczość jest naturalna podobnie jak i materia nad którą pracuje, drewno jest żywe, pachnie, ma niepowtarzalną strukturę i przede wszystkim drewno jest materiałem naturalnym.

Bruno Walpoth od lat rzeźbi w swej pracowni w Ortisei młode kobiety i mężczyzn, jego postacie wyłaniają się z bloków drewna w bezruchu, jakby sam moment powołania postaci do życia przez rękę artysty, zaskakiwał je, paraliżował w bezruchu. Statyczna mimika i gesty tworzą niepowtarzalny klimat, niepokoją i zaskakują. Posiadają też rzadką cechę, pomimo dystansu są w niebywały sposób skierowane wprost do widza, budują klimat medytacji i melancholii. Sam artysta przyznaje, że melancholijny nastrój jego rzeźb pochodzi z wielkiej samotności i tęsknoty za czymś, co jest tak trudne do sprecyzowania i nazwania, ale nie do ukazania w sztuce. I to jest to dla włoskiego rzeźbiarza jedyny powód do zajmowania się rzeźbą.